wtorek, 2 września 2014

flea market finds




To była piękna, słoneczna niedziela. Pogoda wymarzona dla poszukiwaczy "starociowych" perełek - stąd moja obecność na targu staroci. Ale tym razem miałam poczucie wyraźnego niedosytu. I choć nie zawsze udaje mi się kupić COŚ na targu, to często wyłapuję ładne przedmioty. Tym razem nie było szału. A przyczyną tego mogła być właśnie piękna pogoda:) Sowom trudniej wstać skoro świt dlatego moje przedpołudniowe łowy skończyły się niedosytem... ale małe co nie co przyniosłam :)
Powiem szczerze, że mydelniczka w kształcie......... umywalki, to - jak do tej pory - najoryginalniejsze znalezisko z targu staroci:) Jedyną wadą jest to, że nie pomieści mydła w tradycyjnym rozmiarze. Nawet mydełko od Cath Kidston, które jest mniejsze od typowych, okazało się za duże! To kraniki stoją na przeszkodzie:) ale i tak jest urocza a mydełka - z czasem - przecież się pomieszczą;)







6 komentarzy:

  1. ale urocza, zwłaszcza te kraniki :))))
    śliczna ♡
    a mydło się wymydli i będzie w sam raz ;)
    ps. też uwielbiam targi staroci, ale Szczecin... troszkę ma z tym problem, bo ich nie ma :(
    pozdrowienia ślę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niech się tylko szybko zmydla:):)
      u mnie jest raz w miesiącu ale za to ceny zaporowe!!!

      pozdrawiam

      Usuń
  2. buuu, a ja tym razem nie dałam rady :(
    przesyłam uściski,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś,

      za miesiąc kolejne targi:):):)

      Usuń