sobota, 26 października 2013

Old time Clock




Jeśli masz jeden zegarek, wiesz, która godzina.
Gdy masz dwa zegarki, nigdy nie jesteś tego pewien:)
Anthony de Mello
zapewne jutro będą to prorocze słowa:)-

Tykający problem pojawia się dwa razy do roku, przy zmianie czasu.
Bardzo nie lubię tego pierwszego, za drugim się wysypiam:)
Ale i tak jestem zdania, że to tylko zawracanie głowy i ból głowy!!!
-ja tak mam..




A ten staruszek jeszcze 2 lata temu był sprawny i pochodzi z domu mojej babci
na co dzień kurzy siebie i szafę na której stoi
trochę szkoda, że nie znalazłam dla niego innego miejsca by go bardziej wyeksponować
On eksponuje swoją mocno pożółkłą tarczę stylowo!
i od dwóch lat pokazuje za 5 dwunasta:)
to jego godzina i niech tak zostanie:):)
a jutro
śpimy o godzinę dłużej




yupiiiiiiiiiii
:)

sobota, 12 października 2013

...na rozlazłe październikowe dni



..."To danie wprost stworzone na rozlazłe październikowe dni. Kojąca i złocista zupa to hymn na cześć jesieni."

W tych dwóch zdaniach wypowiedzianych przez Sophie Dahl zawarty jest mój dzisiejszy październikowy dzień. Po chłodnym i mglistym poranku potrzeba mi było rozgrzewającego, aromatycznego i dyniowego hymnu.  
I ten energetyczny kolor! Od razu wywołał uśmiech na twarzy:)
Sophie do swej zupy dodała parmezan, ja bagietkę ziołową. 

Jesień zawsze jest zaskoczeniem, czasem nawet smacznym:)

A czym Wam smakuje jesień? 

:)

niedziela, 6 października 2013

apetyczna niedziela

upłynęła pod znakiem fioletowej śliwki i fioletowych winogron
te pierwsze 'utopiłam' w *drożdżowym, a te drugie....






...znacznie szybciej powędrowały do buzi:) 


a ja coraz bardziej lubię tą chłodnawą jesień, gdy ręce - w popłochu - szukają ciepła w kieszeniach od kurtki. Coraz łatwiej oswajam się z myślą, że -jak u Leszka Długosza- po tym, jak  w górze wiatr wróży kałuże, tak jesień, jesień już:)
Wszystko zależy od naszego nastawienia dlatego...
Apetycznego tygodnia!

----------------------------

wtorek, 1 października 2013

w kolorze blue

Wrześniowe łowy po lubelskim pchlim targu  zaowocowały w kolor niebieski. 
Tak jakoś się złożyło, że w  oko wpadł mi biały mlecznik z niebieską obwódką





 a potem mały wazonik z roślinnym ornamentem i falistym brzegiem!
(Widelczyk i nożyk w wersji mini dostałam od siostry :))






Dawno nie miałam tyle szczęścia za jednym podejściem na pchełkowych wypadach 
dlatego cieszy bardziej:)
I na koniec coś z moich roztoczańskich wojaży 
niebieska chałupka!!!!
Piękna!!!!!
ale musiałam szybko uciekać 
bo pilnuje jej jakieś wielkie groźne psisko!!!

Pozdrawiam w kolorze blue:)