czwartek, 23 sierpnia 2012

Czas Odnaleziony





Radość Wielka. Ciekawość WIĘKSZA. Znalezienie czasu, by w pełni móc celebrować słowa w niej zawarte KONIECZNA. Choć pokusa, by zaraz, natychmiast doczytać do ostatniej kropki tak OGROMNA, jak czekanie na ulubione lody, które dopiero można zjeść po obiedzie, mając je na wyciągnięcie ręki już teraz!

"CZAS ODNALEZIONY" zapukał do moich drzwi!!!

:):):):):):):):):):):):):)


środa, 15 sierpnia 2012

Zielna


"Kożdy kwiotek woła - weź mnie dzisiej do kościoła."


Na zielną był patyk z jabłonkowej gałęzi otulony białą wstążką, a na patyku jabłko, zazwyczaj papierówka. Wokół jabłka kolorowe kwiaty z ogródka. Pomiędzy nimi wetkane pęki kłosów. W tym roku nie będzie wianuszka z jabłkiem w środku. Trochę przez pogodę, a więcej z lenistwa. Szkoda. Poprawię się na przyszły rok, bo to na prawdę piękna tradycja święcenia roślin w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zwanej też świętem Matki Bożej Zielnej. A kto wierzy w ludowe porzekadła, temu podsyłam jedno na ten dzień:

"Gdy na Wniebowzięcie Panny (15 sierpnia) ciepło dopisuje, to ciepły i pogodny koniec lata obiecuje."

Niech nam zatem obieca pogodny koniec lata:)

***

czwartek, 2 sierpnia 2012

Time for thyme


Zielony-najpiękniejszy kolor wiosny! bo tak bardzo wyczekiwany, natomiast latem nieco spowszedniały ustępuje miejsca orzeźwiającemu błękitowi. Najlepiej mieć zielone pod stopami a niebieskie przed oczami-tak dla równowagi:) Jednak lato niezmiennie przywodzi mi właśnie zielone wspomnienia. Pamiętam wiejski dom mojej babci, za którym to domem kwitły piękne i wielkie hortensjowe krzewy w seledynowym kolorze. Co na tle zielonej trawy nie mogło wyglądać inaczej niż cudnie! Pomijam fakt, że takie krzewy stanowiły idealną kryjówkę podczas zabawy w 'chowanego" i wtedy właśnie to było najistotniejsze, że jest duże, nazwa już mniej. A dzisiaj nie wyobrażam sobie wiejskiej chałupki bez niej, bez zielonego krzewu z nazwą hortensja. Były też słynnne papierówki, najpierw zielone a potem, gdy dojrzały, dostawały słonecznej barwy. Z warzywmi też nie miałam najmniejszego problemu. Zjadałam brukselkę, fasolkę, brokuł -ze szpinakiem było gorzej-ale już nie jest:) Jednym słowem, zielone było dla mnie zjadliwe! Natomiat z ziołami musiałam się zaprzyjaźnić już w dorosłym życiu. O ile z miętą nie było trudno, bazylię od razu pokochałam, o tyle problem pojawił się przy tymianku i rozmarynie. Ten ostatni nadal jest na czarnej liście i chyba na niej zostanie ale tymianek, z biegiem czasu, okazał się bardzo bardzo przyjemnym i aromatycznym zielem. Gdy w zielonym zakątku pojawił się przepis na Proste ciasto jabłkowe z tymiankiem i miętą nie wahałam się ani chwili. Połączenie zaskakująco apetyczne!




Nie miałam mięty imbirowej ale miałam tymianek cytrynowy, co zapewne nadało nieco innego smaku niż w oryginale ale Warto było! Mniam:)