sobota, 1 września 2012

Na chwilę przed odlotem..

"Na Bartłomieja apostoła (24.08) bocian do drogi dzieci woła".



Bociany pewno w drodze, natomiast dzisiaj szkoła do siebie dzieci zawołała i gdyby nie sobota, już by było po pierwszym dzwonku! ale póki co, nie odbieram nikomu tych dwóch łaskawych dni więcej:)
Z końcem wakacji, nieubłaganie zbliżamy się końca lata. Tylko patrzeć, jak jesień przyodzieje w czerwienie, złoto i brązy. I co by nie mówić, do twarzy jej w tym kolorze. A mi do twarzy z latem:) dlatego jeszcze się nie żegnam, jeszcze sukienki ubieram, choć w stopy coraz zimniej. W powietrzu czuć zmianę, a Panowie od koszenia trawników pewnie ostatni raz 'zawarkotali' pod oknami. Barwy drzew już nie soczyście zielone ale za to w czerwone korale ozdobione, mówią-jeszcze to nie jesień ale lato zbiera się na odpoczynek. Szkoda.. Na pocieszenie, zamknęłam najsmaczniejszy kawałek lata do słoików. Jesienią i zimą, spiżarka to istny zakątek lata!



..i tak sobie myślę, że lato dało nam tyle, ile mogło dać. My zebraliśmy tyle, ile byliśmy w stanie zebrać.





A kiedy odlecą już wszystkie bociany, wtedy lato powróci za rok, a wiosna jeszcze wcześniej, wraz z nimi:)



14 komentarzy:

  1. Jak pięknie :) tak nostalgicznie... I cała nowa oprawa bloga bardzo mi się podoba :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję!!!!

    a wiesz, że nie miało być nostalgicznie? tak jakoś samo wyszło:)

    buźka!

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie nostalgiczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza jedno jest dla mnie magiczne, to z jeżynkami:)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia...nostalgicznie - romantyczne:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięjuję za odwiedziny i ciepły komentarz:)

      Pozdrówki
      :)

      Usuń
  5. Tak tez juz czuje chlod w powietrzu ale nie daje sie, jeszcze zyje latem.
    Tez zamknelam w buteleczkach, ale sok malinowy :) Tak jak piszesz bedzie w sam raz na zimowe wieczory.
    usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i u mnie będzie sok malinowy:) zimą zawsze go dodaję do herbaty, tak profilaktycznie:)

      uściski!!

      Usuń
  6. Ha, mi niedawno dosłownie tuz przed maską przeleciała taka piękność, dobrze, ze powoli akurat jechalismy... ależ sie wystraszyłam - choć widok był przepiękny!
    Oj, zazdroszczę posiadania spizarki w takim razie, ja tak niewiele słoiczków mogę przygotować, że zawsze mam dylemat co wybrać... maliny poszły u mnie tradycyjnie do zamrażarki, a do słoików mam całe kosze antonówek sprezentowanych przez sąsiadkę do przerobienia :)

    Buziole!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uleńko moja spiżarka duża, bo w piwnicy:) ale marzy mi się taka przy kuchni, na wyciągnięcie ręki, bo teraz to muszę zjeżdżać 6 pięter do dołu!!! po ulubiony malinowy sok :)

    to rzeczywiście mieliście spotkanie grozy! mnie kiedyś tak wystraszyła sarenka, miałam wrażenie, ze była dosłownie przede mną! nie wiem jak to zrobiła, ze jej nie zauważyłam!!!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozgościłabym się u Ciebie jezynowo!I tak nostalgicznie się zrobiło-jesiennie...

    OdpowiedzUsuń
  9. czuj się, jak u siebie!

    a jesień przyjdzie niebawem:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne pożegnanie lata...
    a słoiczki to najlepszy sposób na odnalezienie lata w środku zimy:)
    i to jeszcze takie piękne słoiczki!
    pozdrawiam ciepło
    trzymajmy kciuki, aby jesień była sucha i słoneczna

    OdpowiedzUsuń
  11. ale grzybobranie będzie zagrożone przy suchej jesieni:) Niech będzie normalna, trochę słoneczna, trochę mokra, taka na swoją miarę i będzie dobrze:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń