środa, 4 lipca 2012

Le petit déjeuner


Powinny być lody. Albo wielki kubeł kostek lodu. A najlepiej cała wanna! Będą gofry z malinami na śniadanie:) Z dwojga nas, przynajmniej podniebieniu dogodzę, skoro ciało musi poczekać na lepszy=chłodniejszy czas.


Zrobiłam też próbnie konfiturę z resztek truskawek, wyszły rewelacyjne! a to zapewne zasługa mięty, której do nich dodałam, pozostając wierna tezie z wcześniejszego posta:)



A wczoraj, ze spaceru, wróciłam z naręczem łąkowych kwiatów. I jak tu się gniewać na upalne lato skoro co roku! obdarowuje nas tym, co ma najpiękniejszego. No więc nie narzekam, biorę ciebie LATO z całym twym bagażem:)


z nadzieją na kolejne małe zwykłe śniadanka w twoim towarzystwie:)Smacznego lata!


P.S. A jakie było Wasze śniadanie?
:)


4 komentarze:

  1. mniam! Dawno gofrów nie robiłam - nawet o tym myślałam, ale w takie upały to cokolwiek co wymaga włączenia jakiegoś urządzenia grzejącego ograniczam do minimum :)
    Rozkoszny bukiecik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i za mną chodziły, aż się wychodziły:) i właśnie ze względu na te upały, ranek był jedyną możliwością, by je zjeść, zanim słońce w południe się rozszaleje:) Dzięki za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wybieram się na zakupy...
    Zaopatrzę się w owoce, ubiję w domu śmietanę, gofry kupię tym razem gotowe (nie wytrzymam w mojej małej, nasłonecznionej kuchni przy ich pieczeniu!), i jutro...
    Jutro zrobię taki raj dla podniebienia :)
    Dziękuję za pomysł :)
    Bukiecik polnego kwiecia też by się przydał, jako raj dla oczu ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alicjo- Smacznego jutra:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń