poniedziałek, 31 maja 2010

Purple rain

Pozostaje w klimacie fioletu. Fioletowy maj z zapachem bzu za nami, a przed nami inne zapachy, na które czekam z utęsknieniem. Już niedługo lawendowe żniwa:) I tylko ten deszcz nie pozwala cieszyć się wiosną tego roku...

Ja mogę ubrać kalosze, nad głową rozłożyć parasol i śmiało wyjść z domu. Powodzianie nie. Oni drżą z każdą kolejną kroplą deszczu. Zastanawiają się, czy ten dramat znów do nich powróci!?

Oby nie...


W oczekiwaniu na lawendowy sezon upiekłam wczoraj ciasteczka lawendowe. Przyznam, że najbardziej smakują mi następnego dnia po upieczeniu. To wtedy wyczuwam najintensywniej lawendę. Nie piekę ich często, by mi nie spowszedniały.

Przepis na lawendowe ciasteczka znajdziecie tutaj


Część już schowałam na później, o ile dotrwają do tego "na później":)



Wiary w lepsze, bezpieczniejsze jutro ze słońcem nad głowami...

16 komentarzy:

  1. Witaj,

    Masz rację- powodzianie drżą z każdą kroplą, których podobno ma w tym tygodniu przybyć niemało...
    Sporo osób zamieściło już na swoich blogach apel o pomoc dla poszkodowanych wraz z linkiem do strony wybranej organizacji - to teraz takie ważne!

    Bardzo ładne kalosze:)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne gumiaki,oby nie były większej ilości ludzi potrzebne

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne kalosze i na pewno smaczne ciasteczka, a może podzielisz się przepisem??:)
    Lubię bardzo zaglądać do Ciebie i nawet jak nie piszesz nowych postów to jestem tu niemal codziennie:)
    Biedni Ci powodzianie, i pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie, ciągle deszcze i deszcze:(
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię fiolety
    niemal we wszystkich odcieniach

    marzą mi się kalosze
    wciąż szukam takich idealnych.. kolorowych

    a ciasteczka.. uwielbiam ciasteczka. najbardziej piec. ale czasem i pochrupac. gdzie mogę kupic taką suszoną lawendę? wielką mam ochotę..

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia. A i Ja jestem amatorką kruchych ciasteczek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Lawendowe ciasteczka? to coś czego jeszcze nie próbowałam. Chyba pora aby to nadrobić.
    A bzy... moje ukochane, w tym roku niestety nie nacieszyłam się ich zapachem.
    Oby czerwiec był łaskawszy dla wszystkich tych, którzy tego potrzebują.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Upiecze te lawendowe ciastka, mniam, juz sie bardzo ciesze, pewnie nic nie zostaje "na pozniej":) Gumiaki doskonale.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. super te kalosze gumowe,w takich to nawet elegancko w deszczu mozna sie pokazac :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne kalosze!!
    Zjadłabym takie ciasteczko!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne kaloszki! A po spacerze ciasteczka. Jeszcze nie piekłam lawendowych, więc chyba pora spróbować.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne "guwniaczki" (przez "ó" byłoby bardziej po polsku, ale mniej gumowo). Ja wciąż szukam swojego modelu - kwiaty takie jak Twoje, ale w oliwkowych zieleniach i brązach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja poluję na różowe:))))))))
    Deszcz...pada, prognozują cały tydzień.. nie ma już słów na ogrom tragedii przez wodę.
    Ciacha smakowicie wyglądają:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Z wielką ochotą upiekę ciasteczka lawendowe , nie czekając na żniwa. W moim ogrodzie już pojawiły się pierwsze kwiaty ( na razie tylko w zimowym ) ,a na wielkie żniwa czekam do lipca wtedy pokażę jaka u mnie prowansja. Narobiłaś mi smaka i podsunęłaś pomysł aranżacji. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skąd masz takie piękne kalosze??
    Ja też chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miejmy nadzieję, że ta przerażająca woda już nie powróci...

    Ale masz fajne kalosze :)
    A ciasteczka lawendowe? to musi być interesujące przeżycie :) Wyglądają smakowicie :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. fiolet jest jednym z tych kolorów, które szczerze bardzo lubię. I narobiłas mi strasznej ochoty na te ciasteczka;)

    OdpowiedzUsuń