czwartek, 27 sierpnia 2009

Czas na Powroty




Wrzesień prawie w progu.
A my łapiemy ostatnie promienie lata. Wyciskamy ostatnie soki z ogródkowych grządek. Leniwym krokiem podążamy ku powrotom...
Dla niektórych, wrzesień będzie początkiem nowej drogi, nowych wyzwań i zmian.
Ktoś powróci do szkoły, inni wrócą z urlopów do pracy, ktoś rozpocznie nowy rozdział w swoim życiu.
Zapewne zbraknie czasu na rozmowy o niczym do późnych godzin nocnych. Powróci zmęczenie po całodniowym dniu pracy. Ot taki syndrom pourlopowy przed nami:)
Na szczęście przyroda wie, jak nam poprawić nastrój i serwuje co nieco ku uciesze oka.
Wrzesień nierozerwalnie kojarzy mi się z pięknymi wrzosami o różnokolorowym ubarwieniu. Szczęśliwy ten, kto znajdzie się na wzgórzu porośniętym tym kwieciem, poczuje wiatr na policzkach i zatopi się w pięknie krajobrazu.. ja nie mam takiej możliwości więc zakupiłam sobie na pobliskim straganie sadzonki, które powędrują na balkon.
Smutny wrzesień przed nami? O nie! Radość tkwi w małych szczegółach, gdy ją odnajdziemy będzie ona Wielka:)

Udanych powrotów!


sobota, 8 sierpnia 2009

O tym, co może powstać z nicnierobienia:)



Budzisz się rano z myślą- trzeba znowu wstać! Spojrzeć prosto w oczy szarzyźnie dnia codziennego, ponurego i nie zapowiadającego nic nowego. Ulubiona muzyka płynąca z radia nie wywołuje Twojego entuzjazmu, jak kiedyś.. Pachnąca, aromatyczna kawa smakuje wyjątkowo niedobrze, a śniadanie nie chce przejść przez gardło. Snujesz się z kąta w kąt bez celu. Nie odbierasz telefonów, bo i tak nikt Ważny nie zadzwoni.
...


Jednak za sprawą zupełnie obcych ludzi, nowo poznanych, Nasze dotychczasowe spojrzenie może zmienić się o całe 180 stopni. Oni wnoszą świeżość, której nie mogą dostarczyć starzy znajomi, zmęczeni Naszymi problemami. Wyciągają dłoń w Naszą stronę, jakby po cichu mówili, będzie lepiej. Nie będzie lepiej natychmiast, od zaraz! Ale z każdym kolejnym dniem, zaczynamy na nowo odkrywać smak kawy o poranku. Jeśli jest szaro, to tylko na zewnątrz, bo pogoda się popsuła. U Nas świeci słońce i teraz to ono zagląda z kąta w kąt-My już nie.

Z takiego wcześniejszego nicnierobienia mogą powstać całkiem udane 'tworki' o zapachu suszonej lawendy:) Cóż, ten zapach zostanie ze mną na długi czas, jak i Osoba dzięki której poczułam nie tylko lekki wiatr zmiany



Ale coś jeszcze, bardziej cennego...



To dla Ciebie K.!
Dużo wiary we własne możliwości. Jeśli mocno uwierzysz, tak się stanie...


niedziela, 2 sierpnia 2009

Moja lawenda konwaliowa-Wyzwanie!



Dwie blogerki Alewe i Anne jakiś czas temu ogłosiły konkurs florystyczny! Trochę ociągałam się i teraz postanowiłam wziąć w nim udział.
Zasady są takie, że głosować mogą wszyscy, nie ma żadnej spec (jalnej) komisji;)
Głosy oddajemy w komentarzach wybranego bukietu...i Tyle;)
Wszystkie zgłoszone projekty do obejrzenia na stronie organizatorów!

Mój bukiet powstał, jak widać wyżej, z mojej ukochanej lawendy i tegorocznej konwalii majowej. Z wiadomych powodów nie są to żywe kwiaty, a zasuszone. Niemniej jednak, lawenda wciąż pachnie;) Wiem, że zrobiłam kompozycję banalnie prościutką, którą małe dzieci są w stanie ułożyć, dlatego dodatkowo postanowiłam sama wykonać dla tego bukieciku wazon! Mój 'wazon' to tak naprawdę sakiewka, którą uszyłam i dodatkowo przewiązałam koronką by było bardziej wyjściowo;) I tak powstała moja lawenda konwaliowa lub konwalia lawendowa;)

Ciepłych dni wypełnionych zapachem lawendy;)