poniedziałek, 16 listopada 2009

It's a Candy Time!


Mikołajki tuż tuż dlatego uroczyście ogłaszam pierwsze CANDY na swoim blogu!
Niestety nie mam takich możliwości by obdarować wszystkich dlatego nagroda przewidziana jest tylko dla jednej osoby wyłonionej drogą losowania..
Ci, którzy wiedzą o mojej 'miłości' do lawendy pewnie spodziewają się lawendowych cukierasów-I dobrze się spodziewają;) Tyle tylko, że lawendowy cukierek będzie niespodzianką dołączoną do tego, co teraz możecie zobaczyć:)


Trochę starych- wciąż w świetnym stanie- poszewek, zasłonek, serwet. Jednym słowem-Vintage!


A do zabawy zapraszam Wszystkich, którzy maja ochotę na odrobinę szaleństwa.
Zasady dobrze znane - zostawiamy komentarz, informację na swojej stronie i tyle.. Aby komentarze nie były takie 'suche' poproszę Was o Wasze magiczne wspomnienia ze spotkań z Mikołajem;)
Na Wasze wspomnienia i wpisy czekam do północy 5 grudnia.
Losowanie zwycięzcy odbędzie się 6 grudnia!


A co tam! Niech będę mikołajką tego dnia:)

POWODZENIA!

86 komentarzy:

  1. To ja się wpisuję!! :)

    A co do Mikołaja... :)kiedyś w noc mikołajkową tak się bałam, że Mikołaj nie przyniesie mi prezentu, że całą noc nie spałam z przejęcia i podpatrzyłam tatę jak wkładał mi upominki w kapcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że chciałabym takie śliczności i ... ta niespodzianka ... lawendowa - uwielbiam niespodzianki :) A Mikołajów? jak byłam dzieckiem zawsze się bałam. Pamiętam jak byłam zimą na wczasach z rodzicami i urządzono tam bal przebierańców z wizytą "prawdziwego" Mikołaja. Jakże ja to przeżywałam ... cały czas obmyślałam jak tu wymigać się od odebrania prezentu od takiego strasznego starucha z białą brodą :) A, że nieśmiałą byłam niezmiernie, więc nie miałam odwagi odmówić przyjęcia prezentu ... nawet na kolana Mikołajowi usiadłam ... jak każde dziecko ... ale z wrażenia i przejęcia byłam cała zesztywniała i struchlała. Bałam się tych przebierańców ... od zawsze wiedziałam, że prawdziwy Mikołaj nie przyjedzie, bo go po prostu nie ma. Zachodziłam jedynie w głowę jak rodzice to robią, że nigdy nie wiem kiedy podrzucają prezenty pod choinkę ... patrzyłam, pilnowałam i ... nie było, a raptem są :) Dopiero gdy dorosłam uwierzyłam w św. Mikołaja i z wiekiem wierzę coraz bardziej ... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaaacie! jakie cuda! Ustawiam się w kolejce :)

    W kwestii Mikołaja - u mnie w domu rodzicie bardzo się starali, żeby prezenty pojawiły się ni stąd, ni zowąd.. Do dziś dnia nie wiem, jakim cudem paczki leżały pod drzwiami, na wycieraczce, a do drzwi był dzwonek - skoro rodzice jak gdyby nigdy nic siedzieli w pokoju razem ze mną i siostrami :) Fajne wspomnienia :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chcę;)szczególnie tą lawendę;)
    A co do Mikołaja,to wierzyłam bardzo krótko,(przynajmiej w tego w czerwonej czapce)...miałam może ze 3 latka..niestety tatuś zapomniał ściągnąć zegarek i cała magia prysła,ale nadal wierzę,że każdy z nas może być mikołajem i sprawiać komuś radość.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie romantyczne te cukiereczki... I zadanie przywolujace wspomnienia z dziecinstwa:) Pamietam szczegolnie mikolajki na ktore rodzice przygotowali dla mnie i rodzenstwa wlasnorecznie wykonane zabawki.Mialam wtedy 5 lub 6 lat. Przylapalam Mame na wypalaniu wzorkow na kolysce dla lalek, ale i tak pozniej bylam swiecie przekonana ze to najprawdziwszy Mikolaj mi ja przyniosl. Rodzice wdrozyli chyba sasiada w podrzucenie paczuszek. Zaraz po dobranocce zadzwonil dzwonek do drzwi, ale nikogo pod drzwiami nie bylo. Znalezlismy jednak w korytarzu pieknie zapakowane prezenty! Rodzice bardzo dlugo starali sie, abysmy wierzyli w magiczna moc Sw. Mikolaja i Gwiazdki. I bardzo sobie to cenie. Mam nadzieje ze moj Synek rowniez bedzie mial tak piekne wspomnienia jak ja!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj,ja również z wielką przyjemnością zapisuję się do Twojej zabawy.W kwestii Mikołajowych wspomnień...gdy byłam mała,co roku chodziłam do cechu rzemiosł drzewnych(z racji profesji mojej rodziny) na bal połączony z wizytą spóźnionego Św.Mikołaja.Oczywiście były wierszyki,piosenki,a w zamian paczka od Mikołaja.I mam takie zdjęcie...jak okropny jegomośc "robiący za Mikołaja" ,w masce rodem z ulicy Wiązowej,trzyma mnie na rękach.A ja,dziecię zawsze bardzo śmiałe i odważne,w czapeczce a la muchomorek,mam ogrooooomne przerażenie w oczach.To było straszne! ;-) Postaram się odnaleźc tę fotografię-jak mi się to uda,to na pewno wrzucę na mój blog 6.12. ;-) Serdecznie pozdrawiam,Maja

    OdpowiedzUsuń
  7. chętnie się dopiszę do listy kolejkowej :).... gdy chyba gdzieś w 5 kl. podstawówki (tak, tak, kiedyś dzieci dłużej były dziećmi ;) ) koleżanka "uświadomiła" mnie, że to dorośli kupują prezenty i dają dzieciom, tak się na nią zezłościłam, że nagadałam jej, że takie rzeczy opowiada... musiała się poskarżyć swojej mamie, bo jeszcze tego samego dnia, moja Mama zabrała mnie na rozmowę i wyjawiła mi całą okrutną prawdę :(

    informacja u mnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie może Mnie zabraknąć ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też się zgłaszam. Informacja u mnie na blogu po lewej stronie.
    Wspomnienie z Mikołajek?
    Było to dawno temu, w przaśnych czasach.
    Obudziłam się w nocy i mimo ciemności zobaczyłam, że coś stoi obok łóżka.
    Było to wielkie pudło z farbami! Do końca życia nie zapomnę tego radosnego dreszczyku kiedy przy świetle księżyca podziwiałam te śliczne, czyściutkie, kolorowe krążki akwarelek :-))

    OdpowiedzUsuń
  10. To jeszcze ja. A co do Mikołaja też mam jakieś przeżycie właściwie 2 które do tej pory wspominam, ja osobiście wierze w Mikołaja do tej pory hihihi tzn wpajam tą piękną tradycję synkowi ale ja nie o tym w wieku chyb 12 lat dostałam od Mikołaja list (pisany ręką mojego taty - po latach poznałam po piśmie, nie powiem co w nim było bo aż wstyd) ale pamiętam jak bardzo byłam wzruszona tym że odpisał mi na ten list i wiecie co mam go do teraz. Drugie przeżycie było takie w wieku 15 lub 16 lat czekając wcześnie rano na Mikołaja - wiedziałam że to moi rodzice ale chciałam ich przyłapać odwrócona w stron okna - tyłem do drzwi - nagle słyszę jak drzwi się otwierają i czekam aż się zamkną co jednak nie nastąpiło - odwracam się i nie uwierzycie, drzwi były zamknięte a ja wystraszona bo wiem że ktos był potem pytałam rodziców czy byli u mnie niestety nie było ich, wogóle jak ktos nie wierzy w Mikolaja polecam bajkę POLARNY EXPRESS - ja zawsze wierzyłam i wierzyć będę bo przynajmniej tego dnia na moment mozna poczuć się dzieckiem poza tym to cudowna tradycja choć niektórzy potrafia ją popsuć nawet małym dzieciom, a ja już w wieku 12 lat sama bawiłam sie w Mikołaja i podrzucałam malutkie podarki za uskładane kieszonkowe rodzicom - mama zawsze miała cudny nowy kalendarz książkowy a tata skarpetki hihihi - oczywiście liczy się sam gest a nie to jaki prezent był wielki :) http://mmmordka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. o rany o rany jak tylko zobaczyłam zakochałam się!!!! tak bardzo kocham takie tkaniny i hafty. nie ma nic piękniejszego. a lawendę również bardzo kocham. przypomina mi to jak mieszkałam we francji...ach. ^^ właśnie niedawno skończyłam u siebie lawendową szkatułkę którą kupiłam we francji w stanie surowym :)

    a tam zboczyłam z tematu-rozmarzyłam się :)

    a więc proszę mnie wpisać na listę chętnych :)

    zdjęcie oraz informacja o Twoim candy jest tu: (jest poustawiane datami więc trzeba przewinąć stronę-ostatnia pozycja):

    http://malowanyimbryczek.blogspot.com/search/label/CANDY

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się rozmarzyłam że zapomniałam o wspomnieniu Mikołajkowym :)

    jak byłam mała i zaczęłam wątpić w istnienie mikołaja to z mamą 6 grudnia poszłyśmy do sklepu i mama kupiłam mi taki mini domek-łazienkę dla lalki barbie :) i mówiła : "zobacz jaki ładny masz prezent"-mikołaj na pewno będzie zazdrosny i da ci jeszcze ładniejszy prezent :)
    pamiętam jaka byłam wtedy straszliwie dumna że mama kupiła mi taki wspaniały prezent że aż mikołaj będzie zazdrosny :D hihihihi do dziś się uśmiecham jak to wspominam :) miałam wtedy 5 lat. a nawet pamiętam w którym sklepie kupiłyśmy domek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj... słodkości pierwszej klasy!
    nieśmiało staję w kolejce...
    Mila
    http://umili.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgłaszam się i ja :)
    http://oura512.blox.pl

    Zapomniałam o wspomnieniu :D

    Moje pierwsze spotkanie z Mikołajem nastąpiło gdy miałam 3 latka. A było to tak. Pewnego zimowego wieczoru tata wyszedł z domu by poszukać Św. Mikołaja. Długo nie wracał. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Mama poszła otworzyć i w drzwiach stanął Św. Mikołaj. Był ubrany w czerwony płaszcz, na plecach miał worek zrobiony z koca (hihi), a w ręce trzymał rózgę. Nosił oczywiście maskę - wytłumaczono mi, że Św. Mikołaj nie może pokazać swojej prawdziwej twarzy, bo wtedy wszyscy by ją zapamiętali i niemiałby spokoju. Gdy Mikołaj wszedł do pokoju byłam w lekkim szoku i jedyne co byłam w stanie z siebie wydusić to "yyyyyyyy..." i mówiłam to przez całą jego wizyte (hehe). No co trzy latka miałam :P:P:P W pewnym momencie Św. Mikołaj zapytał się mnie "Ile Niunia ma lat?" (Niunia - zdrobnienie od Kiniunia :P), a ja na to "yyyyyyyyyyyyyy...". Pomogła mi moja dwuletnia siostra mówiąc "Niunia ma cii!". Oczywiście było dużo śmiechu. Po tym zdarzeniu nastąpiło rozdawanie prezentów i Mikołaj sobie poszedł. Zapomniał jednak jednej rzeczy - rózgi. Wisiała potem nad piecem (bo mieliśmy piec kaflowy) i przypominała mi o Św. Mikołaju. Po kilku minutach po wyściu Świętego przyszedł tata. Był bardzo rozżalony, że przegapił jego wizytę. Hehehehe :P Dopiero po latach dotarło do mnie, że to on był Mikołajem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Stanę i ja w kolejce, bo rzeczy cudne.
    Moje wspomnienie.............miałam wtedy lat 3 może 4. Mikołaj , który do mnie przyszedł nie miał czerwonego kubraczka tylko granatowy waciaczek, nie miał białej brody , tylko szalik naciągnięty na twarz..trochę się przestraszyłam , ale przecież miał mieć dla mnie prezenty. Więc postanowiłam być dzielna. Dostałam wtedy wózek dla lalek i śliczną pościel w kwiatki do niego. Pościel dla lal uszyła babcia , wózek został cudem zdobyty bo lata to były kiedy nie było nic. A mikołajem był ukochany dziadzio. Nie ma go już z nami od dawna. Bardzo brakuje mi tamtej magii świąt.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. nieśmiało ustawiam się w kolejce! już śnię o lawendowym Mikołaju w tym roku ;)

    Ja nawet nie pamiętam, kiedy zrozumiałam, że Św. Mikołaj nie istnieje. Teraz dalej będąc młoda (;D, noo 17 lat mam, nie tak dużo) próbuję uwierzyć, bo brakuje mi tego oczekiwania na cuda Świąt, wiary ludzką mowę zwierząt o północy w Wigilię, w Mikołaja, nie czerwonego krasnala, ale dobrego, uśmiechniętego biskupa, który nagradza za cały rok dobre dzieci... Pamiętam, jak w pierwszej klasie podstawówki, nasz szkolny Mikołaj wszedł do klasy, rozdał słodkie, owocowe cukierki i nagle za oknem zaczął padać pierwszy śnieg. Pamiętam, że zrobiło mi się tak dobrze na sercu, tak radośnie, że to jakaś magia i cuda... A gdy wróciłam ze szkoły wieczorem, przyszedł do mnie Mikołaj kolejny raz. Trochę się go bałam, moja młodsza siostra darła się w niebogłosy ;) a on przyniósł kolejne prezenty. Dopiero mając już naście lat zrozumiałam, że to był mój wujek! Teraz ja przygotowuję prezenty dla jego dzieci.:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po takie cudowności,to i ja stanę w kolejce.

    Co do Mikołajkowych wspomnień.Co roku pisałam,albo rysowałam list od św.Mikołaja i zostawiałam go na parapecie,ro rusz sprawdzałam,czy Mikołaj zabrał już list czy nie,czasami trochę to trwało.Byłam święcie przekonana,że Mikołaj na prawdę zabiera te listy.Pewnego dnia znalazłam w jakiejś książce,między stronami moje listy.Byłam już wtedy na tyle duża,że w Mikołaja nie wierzyłam,a listy zostawiłam sobie na pamiątkę :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie mam bloga :( ale czytam regularnie, więc wspomnienie tez mogę? :)
    U nas w Wielkopolsce mamy rozróżnienie: MIkołaj przychodzi 6 grudnia, w Wigilię zaś Gwiazdor. Moje wspomnienie z Mikołajem to jego wizyta na ... wiosnę :) tak, tak, kiedyś, kiedy wróciłam w nocy z rezurekcji, była jakoś 2 w nocy, spostrzegłam, że w butach mam słodycze! Okazało się, że tacie pomylił się zając z Mikołajem :) pozdrawiam Monika z Poznania

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham takie ''starocie''dlatego nie mogę odmówić sobie zabawy w tym losowaniu...a nóż coś wygram:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach zapomniałam o wspomnieniu z dzieciństwa.
    Za mikołaja zawsze przebierała się nasza....ciotka:)i chociaż niby wiedzieliśmy,ze to ona to i tak zawsze mieliśmy wielkiego stracha przed tym groźnym brodatym ''panem''.
    Zanim dostało się prezent trzeba było grzecznie powiedzieć paciorek...zawsze miałam stresa zeby sie nie pomylić:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. W dalekiej przeszłości, gdy byłam małą dziewczynką Mikołaj do dzieci u nas we wsi nie docierał. Rodzice tylko dostawali od niego dla nas troszkę słodyczy. W wigilię przychodził Gwiazdor ale tylko wtedy,gdy dzieci grzecznie już spały. Szliśmy spać zaraz po kolacji wigilijnej, by po krótkim śnie rozbudzone bardzo rozpakowywać prezenty;-)
    Twój Mikołaj jest baaardzo bogaty i cudowny. Może w tym roku przyjdzie do mnie?
    http://brbaratoja.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne prezenty Mikołajko naszykowałaś na 6.12
    żal memu sercu przejść obojętnie :)

    Co do wspomnień ...
    Ja również (jak któraś z moich przedmówczyń) nie pamiętam, ile miałam lat i kiedy zrozumiałam, że Św. Mikołaj nie istnieje.Choć przyznam szczerze że tłumię w sobie MOCNO tę smutną prawdę. Sama staram się żeby moje córeczki wierzyły w niego jak najdłużej ... bo warto ...bo ten sympatyczny staruszek ma w sobie wielką dobra magiczną moc! Moc uszczęśliwiania małych i dużych, młodych i starych. Wszyscy bez wyjątku na niego czekamy, ja też - choć nie zawsze bywam grzeczna ;)

    Pewnego dnia w wakacyjny dzień odkryłam starą, ciężką, wielką, brązową walizkę leżącą na szafie w korytarzu który prowadził na strych. A że często myszkowałam w tej szafie przebierając się w odłożone, niemodne i za małe ciuszki mamy ...to często ta waliza spoglądała na mnie swoimi srebrnymi zawiasami. Oj! Ciekawiła mnie okropnie.
    Co w niej jest, hmm?
    Na pewno skarby:)Więc do dzieła!
    Przyniosłam kuchenny taboret (bo niziutka byłam i rączki krótkie miałam) sięgnęłam po walizkę ... szarpnęłam, bo ciężka była ...i jeszcze raz bo za pierwszym razem tylko drgnęła ...ale chyba ciut za mocno bo ... za drugim razem cała jej zawartość wraz z walizką (i ze mną) wylądowała na podłodze. Zamknęłam oczy ze strachu, a jak otworzyłam to zobaczyłam Mikołaja w "rozsypce".
    Rozpadł się biedak na kawałki - pomyślałam. Czapka, spodnie , peleryna pas i rękawice ... a na tym wszystkim płaska-twarz z siwą długą brodą.
    Ło-matko, zamordowałam Mikołaja!!!
    Ale miałam stracha...

    Mamie opowiedziałam szczerze o swojej przygodzie.
    Ona na to ze stoickim spokojem:
    "Nie zamordowałaś córeczko Mikołaja! On wyparował ze wstydu że tak kiepsko się schował w tym roku"

    Innym razem ... wywrócił się na naszej ślizgawce jak szedł z paczkami ... zaklął pod nosem "kur.a mać" pozbierał paczki i poszedł dzielnie dalej. Rano zostały po nim rozsypane, zgubione na śniegu pomarańcze ... oczywiście ku naszej uciesze :)

    Ot, takie moje, małe, dziecinne wspomnienia.
    Dziękuję ...
    Pozdrawiam ...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja z przyjemnością ustawię się w kolejce :)
    http://coswiecej.blogspot.com/2009/11/candy_18.html

    Pamiętam z dzieciństwa paczki znajdowane pod poduszką w Mikołajki. To jedno z przyjemniejszych wspomnień. Teraz próbujemy dojśc do porozumienia czy nasze dziecko będzie wierzyć w Mikołaja czy nie. Ja nie chciałby odmawiać mu takiej radości.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja również ustawię się po takie cudeńka :)

    A co do Mikołaja, nigdy go nie widziałam, widziałam jedynie ślady jakie zostawiał pod choinką. Natomiast święcie wierzyłam w krasnoludki i jednego kiedyś ujrzałam pod krzakiem czerwonej porzeczki. Było lato, rosa, pobiegłam więc boso do ogrodu i.... krasnoludek okazał się drewniany. Mój ojciec miał wielki ubaw, a ja myśłałam, że umrę z rozpaczy....
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. ja również sie ustawiam po te cudności, a co do wspomnień... powiem tylko, ze robiliśmy je u kuzynostwa, w moim wieku... czyli jakieś 6 latek i mój tato był Mikołajem a wujek Diabłem. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, ze Mikołaj był cudny, ale przez diabła mało się nie posikałam ze strachu. Mimo wszysko było bajecznie :)w końcu pamiętam to do dnia dzisiejszego :):)

    OdpowiedzUsuń
  26. Śliczne candy mikołajkowe... :))

    OdpowiedzUsuń
  27. ...o candy przeczytałam u Mirelki na blogu. Chętnie się ustawię w ogonku. Co do wspomnień Mikołajowych...u mnie tato się przebierał i dzwonił oficjalnie do drzwi, trzeba było śpiewać piosenki i mówić wierszyki, to była szansa, że coś z wora się dostanie ;-) A nawet czasem rózga była dołączona do woreczka ze słodyczami.

    OdpowiedzUsuń
  28. masz dla nas cudne prezenty, a do tego jeszcze niespodziankę. Co do Mikołaj, to ja najbardziej pamiętam jedne mikołajki z lat dzieciństwa (5/6 lat), kiedy to moja mama przebrała się za Mikołaja i dała mi i siostrze po lalce i wózek do tego. Dzisiaj wspominamy całą rodzina ten czas i się śmiejemy, że z siostrą o wszystkim wiedziałyśmy hihi

    OdpowiedzUsuń
  29. ehh piękne te Mikołajowe candy:) staje i ja potulnie w "ogonku"
    a co do wspomnień to Mikolaj i całe Święta Bożego Narodzenia kojażą mi się do dzisiaj z zapachem..mandarynek-taki towar deficytowy, i wiecie ,że teraz kiedy mam juz swoje dzieciaczki rok w rok na Święta zaopatruje je w mandarynki:)
    Jeśli chodzi o prezenty to mam dwa wspomnienia..cóż mama wychowywała mnie i siostrę sama,starała się by niczego nam nie brakowalo, bysmy mogły spełniac sie w swoich "talentach".Mikołaj zawsze zostawiał nam prezenty pod poduszką..nie były to może wielgachne paki,ale zawsze coś bardzo orginalnego..np. pewnego razu dostałam przepiękną zakładkę do książek-metalowa w kolorze złota,wąziutka taka, a na końcu w części,która wystawała ponad książką był przepiękny zielono-szafirowo-granatowy motyl!!!bardzo długo zastanawialam sie co to jest ,a mama uśmiechnięta siedziała i czekala,aż zgadnę..innym razem dostałyśmy od Mikołaja czyli Cioci z zagranicy;) lalkę-bobasa-wiem,że teraz jest takich lalek "na pęczki",ale wtedy to było coś! wyglądała jak prawdziwe dziecko i jak pachniała..zapach tej lalki, mandarynek i gumy Donald z pewexu to moje Mikołajki:)
    pozdrawiam cieplutko i serdecznie tulę:)
    p.s
    ja też bym chciała zrobić Mikołajkowe candy, ale żadna przeurocza osóbka mnie nie obserwuje:(wiem,że dopiero zaczynam,ale naprawdę się staram..;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam takie rzeczy... Może to mnie się poszczęści?
    A teraz zadanie domowe:
    coby nie zanudzać...
    pierwsze spotkanie z Mikołajem, które pamiętam:
    „buch, buch, buch” do drzwi.
    „AAAAAAA”- to ja wydałam okrzyk paszczowy i pod stół.
    I tak przez kolejne kilka lat ;-)
    Nawet czubka nosa nie wyściubiłam spod obrusa ;-)
    Po co? Prezent i tak zostawił- okazało się, że zostawiła, bo to sąsiadka się przebierała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Śliczne te cukiereczki:)

    Moje pierwsze wspomnienia dotyczące Mikołaja sięgają czasu,kiedy miałam około 4 lat.Wtedy to odbyły się mikołajki u taty w zakładzie,w którym pracował.Mikołajem był Pan przebrany za Mikołaja biskupa,miał nawet rózgę.Brał dzieci na kolana i wręczał im paczki.Wtedy właśnie dostałam swoją pierwszą lakę Barbi:)I mam nawet zdjęcie w albumie jak siedzę Mikołajowi na kolanach.
    Napiszę także pewną historię.Otóż byłam dzieckiem,które ciągle chodziło ze smoczkiem,moi rodzice nie mogli się go pozbyć więc wzięli się na sposób.Powiedzieli,że muszę napisać list do Św.Mikołaja,ale w zamian muszę zostawić Mikołajowi wszystkie swoje smoczki w prezencie,bo inaczej do mnie nie przyjdzie.Pisać nie umiałam,więc narysowałam obrazek,zostawiłam na oknie,a wszystkie smoczki zapakowałam w woreczek i zawiązałam kokardkę.Na drugi dzień nie było smoczków,ani listu tylko bieluteńkie piórko.Pamiętam jak dziś jak wzięłam to piórko i pobiegłam krzycząc:"Mamuś,mamuś zobacz piórko renifera";)Od tamtej pory nie miałam już smoczka.Po latach 4,mama robiła porządek w szafie i na dnie był woreczek ze smoczkami.Wtedy się wszystko wydało;)
    Ale do tej pory gdy są Mikołajki to rodzice karzą mi dzień wcześniej czyścić buty,a na drugi dzień szukam jednego,nie mogą się tego oduczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  32. O jenyyyyyyy! Bardzo ale to bardzo podobają mi się te koronki, o rety jak chciałabym je mieć!

    Moje pierwsze spotkanie z Mikołajem, w kościele, było niezłe - wszystkie dzieci podchodziły coś tam dostawały, mówiły jakiś wierszyk albo co. Ja podeszłam a Mikołaj do mnie: "A ucałujesz Mikołaja?". Ja na to: "Nie" i zwiałam :D Cały kościół rżał ze śmiechu :D

    Aneladgam, http://lylis.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale cudności, któżby ich nie chciał?
    Moje najważniejsze wspomnienie zwiazene z Mikołajem pochodzi z czasu, gdy miałam 4 lata. Pierwszy raz miałam wtedy spotkać "prawdziwego" Mikołaja. Odbywało się to w kościele wśród grupki równie przejętych jak ja dzieci, co jeszcze bardziej potęgowało emocje. Ksiądz, który czekał z dziećmi na Mikołaja także podsycał napiecie, opowiadając, że Mikołaj właśnie schodzi do nas z nieba po długachnej drabinie i co pewien czas przewidywał ile to jeszcze szczebli zostało do pokonania świętemu. Dużo silniej utkwił mi w pamięci ten właśnie moment oczekiwania, niepewności niż samo spotkanie z Mikołajem, któremu towarzyszyło trochę strachu, obawy, no a potem już tylko radość z prezentu i miłe wspomnienia:)
    Pozdrawiam:)
    http://eda1.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  34. Jaaaakie cuuuuuuuuda!
    Reflektuję!
    A c do spotkania z Mikołajem, to osobiście pamiętam tylko jedno. Organizowała je moja parafia, gdy miałam jakieś trzy latka i pamiętam tylko tyle, że wyłam w niebogłosy, gdy wziął mnie na kolana :) Do dziś mam pamiątkowe foto :D
    Teraz Mikołaja się nie boję, wręcz przeciwnie, bardzo lubię :)
    http://decomarta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. ja też się ustawiam w kolejce!

    A moje wspomnienia z Mikołajem... hmm... to magiczny dzwoneczek...którym Dziadek sygnalizował Mikołaja przynoszącego prezenty. I mimo, iż tego Mikołaja nie widziałam... dzwoneczek był magiczny!

    OdpowiedzUsuń
  36. To i ja się dopisuję do zabawy:)A Mikołaj? W dzieciństwie przebierał się za niego Tato. Rytuał ten, wspierany skrycie przez Mamę, praktykowany był zazwyczaj w chwili powrotu Rodziciela z pracy. Mama wychodziła mu na przeciw, twierdząc, że idzie poszukać Taty, a wracała już z Mikołajem:) Raz chciałam mu dla żartu zerwać wacianą bródkę, ale tak zmienił głos, że zwątpiłam. Nie pamiętam prezentów, pamiętam nastrój tajemnicy, oczekiwania, radości i wyjątkowości tego dnia. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Po cichu zakradam się do kolejki :)
    A co do Mikołajowych wspomnień... W dzieciństwie obowiązkiem zawsze było napisanie oficjalnego listu do Mikołaja. List ten wieczorem przed spaniem chowało się pod poduszkę. Pierwszą rzeczą po przebudzeniu było sprawdzenie czy Mikołaj zabrał list. Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu i zdumienia, jak to się działo, że zawsze list znikał...
    Pozdrawiam :)
    kreatywnykacik.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudne rzeczy!Staję w kolejce..

    Ja pamiętam z dzieciństwa oczekiwanie na Mikołaja.Taki strach pomieszany z radością.I jak mama mobilizowała nas z siostrą do nauczenia się jakiegoś wiersza albo modlitwy,bo trzeba było Mikołajowi coś powiedzieć...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Ustawiam się w kolejce ;)

    A na Mikołaja zawsze czekałam, ciągle obiecywałam sobie, że nie zasnę, czekałam długo - tak mi się w dzieciństwie wydawało. Często nie spałam i podchodziłam do okna - bo może zaraz się zjawi! Niestety... nigdy go nie wyczekałam, z przejęcia jedynie pojawiał się w snach!

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam dużo magicznych wspomnień mikołajkowych, ale jedno z ulubionych to wczesny ranek 6 grudnia pewnego roku,między 5 a 6 rano. Zdecydowałam się "podrzucić" pod drzwi dwóch mieszkań paczki w imieniu zmęczonego po całej nocy dostarczania prezentów Mikołaja. Była typowo zimowa pogoda, mróz, śnieg. Moje ślady były pierwszymi na chodniku. Ciężko było zmobilizować się do wyjścia z domu...Potem skradanie się po schodach (oba mieszkania w blokach), obawa, aby nikt nie usłyszał podejrzanych dźwięków. A potem powrót do domu, herbata z sokiem malinowym i wyobrażanie sobie min adresatów, kiedy wychodząc do szkoły i pracy zobaczą na wycieraczkach prezenty...Było magicznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. słodkości - cudowności:)
    Moje wspomnienia z mikołajem i tak nie przebija kardamonowej- świetny pomysł, muszę tak zrobić w tym roku! Mikołaj zawsze przychodził jak spałyśmy z siostra- nie miałam okazji go spotkać:)

    OdpowiedzUsuń
  42. hej, ja też się zapisuję! wiem, że szanse mam marne, bo jakoś nigdy mnie nikt nie losuje, ale co tam :)

    a wspomnienia mikołajkowe?
    no cóż, większość nie jest zbyt przyjemna - jakoś w losowaniach na zabawy mikołajkowe nigdy nie miałam szczęścia, zawsze mnie losowała najmniej sympatyczna osoba w klasie i dostawałam coś okropnego :)
    ale odkąd mieszkam z M. mikołajki są nawet fajne :) zawsze jakiś cudny drobiażdżek mój mikołajek wymyśli :)

    A jakie są Twoje wspomnienia mikołajkowe?

    buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  43. moje wspomnienie z Mikołajem :P jakoś pamiętam tylko jedno... miałam 8 lat... rozpłakałam się... i go ugryzłam w palec :) mama się za mnie wstydziła... a Mikołaj niestety już nie rozdawał dalej dzieciom prezentów...
    chętnie przygarnę Twoje cukierki :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Lavande!
    piękne cuda! z wielką przyjemnością ustawiam się w tej długaśnej kolejce.

    moje wspomnienia mikołajkowe? ano móżdżyłam nad jedną rzeczą... co robi Mikołaj w czasie wakacji :)
    zawsze dostawałam wspaniałe prezenty, bo w odpowiednim czasie wysyłałam obrzydliwie długie listy do Mikołaja. Większośc dyktowałam, ale ze dwie sztuki sama popełniłam. Rodzice starali się zawsze bym nie zauważyła, że oni wyręczają brodatego dziadka w roznoszeniu wymarzonych prezentów. Przez dobrych kilka lat udawąło im się.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  45. I mnie nie zraża długość tej kolejki. Po takie cuda mogłabym stać i 2 nocki (jak kiedyś moi rodzice po mięso na święta)!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  46. A Mikołaj z mojego dzieciństwa? Nigdy nie chciał się pokazać. I choć z Bratem uparcie i wytrwale na Niego czyhaliśmy, nigdy nie udało nam się Go zobaczyć. Ale zabawki pod choinką zostawiał wspaniałe! Pamiętam aparat do wyświetlania bajek, sanki, kalendarz z wierszami Brzechwy (którym później obkładałam podręczniki szkolne, po wcześniejszym wyuczeniu się wierszy na pamięć), misie i lalki i coroczne rózgi z kokardkami.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  47. Witam, zgłaszam się jak koleżanki wyżej po słodkości

    Moje wspomnienie zwiazane z Mikołajem?? hmm... to tylko pamiętam zdjęcie na którym siedzę u mamy na kolanach za mną stoi taki wielki niedźwiedź i Mikołaj obok a ja biedna maleńka rozpłakana oczka czerwone bo jak mi mama mówiła bałam się Mikołaja :) teraz patrząc a zdjęcie zawsze się śmieje hihi

    Pozdrawiam

    www.hafcikijolki.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  48. To moja babcia zawsze spotykała św, Mikołaja. Oczywiście tak ładnych kilka dni wcześniej przed 6 grudnia. Ja go nigdy wcześniej nie mogłam spotkać i pamiętam jak ją prosiłam aby zabrała mnię ze sobą jak będzie się wybierać na kolejne zakupu bo wtedy i ja go spotkam. Niestety nigdy do tego nie doszło, ale pamiętam ,że zawsze babcia się uśmiechała mówiąc o Mikołaju.

    OdpowiedzUsuń
  49. Jakie śliczne candy! Chyba się skuszę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  50. Zapowiada się u Ciebie niesamowicie smakowita zabawa. Info o niej na moim blogu w rubryce CANDY po prawej :o).
    Mikołajowe wspomnienia... jak miałam 3 latka zostałam królową na mikołajkowym balu. Nie wiem, jak to się stało, nie bardzo wiedziałam, "o so chozi", jak to się stało i że w ogóle jest jakiś konkurs :o). Nagle mnie koronowano i dostałam białego, pluszowego misia od samego Mikołaja. Król balu dostał brązowego słonika i razem musieliśmy tańczyć jako para królewska ;o).
    Pozdrawiam!
    http://jaspisowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  51. Hmm magiczne spotkanie z Mikołajem?:) Kiedyś wracałam ze szkoły do domciu... Skręcałam w swoją dróżkę patrzę... A tu Mikołaj się skrada do czyjegoś domku...:) Oczywiście ciśnienie 200 na 100:D I myśli-Muszę szybko biec do domu to i mnie prezenty przyniesie...:) Heh pobiegłam... Wypatrywałam... Ale niestety nie przyszedł:) Heh jednak zapamiętam to do końca życia...:)

    Serdecznie pozdrawiam:)

    Joasiunia:)

    http://joasiunia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. Hej,
    Co do Mikołajów;) to jakoś nigdy nie szalałam za nimi. Wiedziałam, że to On przynosi prezenty i tyle. Zawsze zastanawiałam się, jak on to robi skoro jest taki gruby ze nigdy go nie moge zauwazyc;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  53. Z Mikołajowych wspomnień to pamiętam taką sytuację. Miałam bodajże z 5-6lat obudziłam się 6grudnia a koło łóżeczka leżała paczuszka oczywiście byłam zachwycona prezencikiem ale zamiast podziękować Mikołajowi podziękowałam Mamie :) ależ moja Mama miała minę hehe...

    Pozdrawiam
    Ania
    arizoona-hobby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Spotkania z Mikołajem :D Zdarzyło się któregoś roku, że mama wyszła z pokoju mówiąc że idzie otworzyć drzwi Świętemu Mikołajowi.Po jakiejś chwili pojawił się on w naszym domu, tylko dlaczego nosił on mamusi kolczyki?! ;)
    Pozdrawiam cieplutko :D

    klamaja.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  55. a ja wierzę w bezinteresowną dobroć i chęć pomocy drugiemu człowiekowi - nawet w postaci św Mikołaja:) pozdro* czeka z niecierpliwością na losowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  56. O KURCZE ALE BAJERY TUTAJ PRZYGOTOWAŁAŚ, CHĘTNIE TEZ SIĘ SKUSZĘ !

    A CO DO OPOWIEŚCI O MIKOŁAJU TO MIAŁAM TAKĄ JEDNĄ HISTORIĘ, ŚMIESZNĄ STRASZNIE, KTÓRA NIESTETY ZOSTAWIŁA SZCZYPTĘ NIEPEWNOŚCI CZY TO NA PEWNO MIKOŁAJ PREZENTY POD CHOINKĄ ZOSTAWIA. OTÓŻ, PO WIGILII MAMA ZAWSZE KAZAŁA MI WYJŚĆ Z POKOJU BO DZIECIĄTKO I MIKOŁAJ WCHODZI PRZEZ OKNO I ZOSTAWIA PREZENTY POD CHOINKĄ. NO TA WYMÓWKA ZAWSZE SIĘ SPRAWDZAŁA, DO CZASU GDY PRZYPADKOWA ZZA DRZWI UJRZAŁAM JAK MAMA SZYBKO BIEGA W TE I WEWTE WYCIĄGAJĄC PREZENTY Z SZAFY I KŁADĄC POD CHOINKĄ . ALE SIĘ Z NIEJ UŚMIAŁAM NIESAMOWITE.

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  58. Po kolacji wigilijnej mama zawsze mówiła "no to teraz idziemy zobaczyć jak wyglądają gwiazdy na niebie:)" wszyscy grzecznie szliśmy a w tym czasie pod choinką zbierały się prezenty a obok nich siedział Mikołaj :) Zazwyczaj przebierał się za niego sąsiad:) Już po głosie można było poznać;)

    OdpowiedzUsuń
  59. cudowne rzeczy! chętnie wezmę udział w takim CANDY!:)
    jadwiszka.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  60. aaa spotkanie z Mikołajem? :) jakies 20 lat temu przyszedł do domu Św.Mikołaj- o damskim głosie i worki miał jakies takie znajome... zrobione z poszewek na poduszki - tak dobrze mi znanych z mojego własnego łózka ;) i swoją dziecięcą naiwnością mimo, że coś mi nie pasowało- fakty poskładałam kilka lat później- jak się Mama przyznała, że jej uczennice z liceum prawie się pobiły, która ma się przebrać i zapukać do nas do domu z dłuuugą brodą;)

    OdpowiedzUsuń
  61. Dopisuje sie do listy ;)

    moje wspomnienia mikolajowe, najsmieszniejsze, sa z czasow, kiedy juz mialam paroletniego synka. Znajomi urzadzalia Mikolaja u siebie, wielkie dziecinne przyjecie...czekamy na tego MIkolaja, czekamy, jako ze byl zamowiony z firmy mikolajowej, znaczy profesjonalnego Mikolaja mielismy miec...dzieci juz pekaly w szwach. Dorosli w sumie tez, bo i pora sie robila bardziej domowa i wogole, co to ma byc!!!

    Wreszcie przyszedl - zalany w czarnoziem, krzywa broda, kaftan zapiety nie tak jak trzeba, czapka zwisa na tyle glowy, zapocony, zalatujacy wodka...dzieciaki sie pchaja, dorosli sie pchaja i zaslaniaja mikolaja ledwo sie na nogach trzymajacego, by dziecinne oczeta nie zobaczyly tego skandalu...jedna osoba pozbywala sie tego pseudo mikolaja, inne osoby nerwowo lataly po domu w poszukiwaniu zastepczych rekwizytow i wreszcie wszedl taki prowizoryczny mikolaj....dzieci z lekka podejrzliwie patrzyly, mikolaj zmienial troche glos - pewnie jak widzial, ze jakies dzieci ZBYT podejrzliwie patrza....ale w sumie i tak wygral wor prezentow i dzieci przestaly weszyc wzgledem autentycznosci swietego ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  62. Cudne cukierki, bardzo jestem ciekawa tej lawendowej niespodzianki ;) Oczywiście ustawiam się w kolejce.
    A co do Mikołaja... Kiedyś obudziłam się w środku nocy, a gdy zobaczyłam, że prezenty są, oczywiście nie mogłam dalej zasnąć ;) Po cichutku je rozpakowałam, obejrzałam i poszłam spać z powrotem. Oczywiscie rano udawałam, że nic takiego nie miało miejsca ;)

    Pozdrawiam :*
    www.by-mea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  63. Vintage jak sie patrzy, a ze moje dziecinstwo to tylko i wylacznie Vintage, wiec chetnie sie zapisze na takie Candy, choc szanse sa nikle w takim tlumie ;).Pozdrawiam cieplo
    http://houseofbabajaga.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  64. To ja też się wpiszę... info zawiśnie niebawem:)
    A co do wspomnień Mikołajkowych to nie mam bo umnie wdomyu sie Mikołaja nie obchodziło... mieliśmy wybór albo paczusia pod choiną albo pod poduchą... więc wybór zawsze padał na choinę...
    Ale mam wspomnienia Mikołajkowe mojego dziecięcia...
    Milka miała dostać w zeszłym roku na Mikołaja lalke Arielkę i przygotowywaliśmy ja do tego opowieściami odpowiednimi i zaznaczyliśmy że ta lala to pod podusią będzie.... i Milka co dzień zaglądała pod poduchę i nic i nic i nic.... w końcu narysowała na ścianie kredką krzyżyk: coby Mikołaj wiedział, że to tu:)

    OdpowiedzUsuń
  65. Pierwsze wspomnienie, które mi przyszło na myśl, to to sprzed 6-ciu lat. Umówiłam się na randkę z -teraz już- moim Mężem. Na koniec spotkania wyciągnął z przepastnej kieszeni swojego płaszcza jakąś czekoladę i niewinnie powiedział, że to Mikołaj prosił o przekazanie mi tego prezentu. A potem mnie pierwszy raz pocałował:)

    OdpowiedzUsuń
  66. Hmm...moje mikołajowe wspomnienie będzie wyjątkowo smutne. Mikołajki ,które mają szczególne miejsce to te...podczas których po raz pierwszy zabrakło mojej ukochanej babci Florentyny. Całą noc zaciskając pięści z żalu i rozpaczy...prosiłam Mikołaja aby w prezencie przyniósł, wrócił mi babcię.Tak cudnie uśmiechniętą..opowiadającą bajki...przytulającą mnie do siebie czule szeptając...Kasieńko moja .
    Miałam 12 lat...i wtedy po raz pierwszy przestałam w niego wierzyć..na bardzo długo :(

    Z serdecznymi pozdrowieniami.
    Kasia - xgalaktyka

    OdpowiedzUsuń
  67. Super cukiersy!!! Ustawiam się w kolejce :)
    gdziezahoryzontem.blogspot.com

    A co do historii z Mikołajem... wracam wspomnieniami do dzieciństwa, gdy z niecierpliwością go oczekiwałam ;)Pewnego dnia czekałam, czekałam i gdy już straciłam nadzieję usłyszałam dzwoneczek za drzwiami i... oto i ON! Moje oczy o mało nie wyszły z orbit :))) To spotkanie tak na mnie podziałało, że pamiętam je do dzisiaj, jakby to było wczoraj... a miałam wtedy około 5 lat...ach te wspomnienia...:)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  68. Pamiętam dzień kiedy zobaczyłam prawdziwego Mikołaja :)jako dziecko oczekujące prezentu nie mogłam zasnąć,choć udawałam,że mocno śpię, otworzyły się drzwi do pokoju, cichutko wsunęła się postać babci i posadziła na stoliku moją ulubioną lalkę w pięknej, nowej sukni. Rano gdy się obudziłam zobaczyłam ją w całej okazałości. Suknia była uszyta z gazy, pamiętam ją do dziś, choć nie przyznałam się, że tej nocy zobaczyłam Mikołaja :) Candy jest śliczne, może się uda? :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  69. Cudne candy,lubię wracac do czasów dzieciństwa i te serwetki są taką rzeczą ,która mi to ułatwia.
    A z Mikołajem nie miałam zbyt wielu spotkań ale najbardziej pamiętam to kiedy miałam jakieś 7 lat i Święta spędzałam u cioci i kiedy ten jegomośc wszedł kazał paśc na kolana i zmówic pacież,moja malutka kuzynka jakoś tak pięcioletnia padła na kolana i w płacz i niestety nie obyło się bez traumy:)))do tej pory to wspominamy za łzami:)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  70. Napiszę krótko. Jak zobaczyłam Świętego Mikołaja z pomalowanymi paznkociami, to sobie pomyślałam coś w tym stylu - dorośli to myślą ,że dzieci to takie głupie są i się nie skapną? :>

    No to teraz lecę wstawić cukierki u siebie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja mam jedno, jedyne wspomnienie związane z Mikołajem. Sytuacja wyglądała następująco: mój ojciec wyszedł z domu, mówiąc, że idzie zapalić papierosa; w tym czasie przyszedł do nas Mikołaj - ODKRYŁAM, ŻE MIKOŁAJ NOSI TAKI SAM SWETER JAK MÓJ OJCIEC! - Mikołaj wyszedł, ojciec wrócił... Do tej pory wszyscy wmawiają mi, że w ówczesnych latach taka była moda i wszyscy nosili takie swetry :-)

    Po krótkiej opowiastce zapisuję się do kolejki :-)

    Anna

    http://fabryka-spokoju.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  72. Mikołaj...jego postać kojarzy mi się głównie z zabawami "choinkowymi" organizowanymi przez firmę taty.Do tej pory przechowuję zdjęcia z tamtego okresu.Gdy, wraz z bratem,siedzimy na Mikołajowych kolanach,przebrani w śmieszne kapelusze:)
    Do domu Mikołaj przyszedł tylko raz.Mój brat tak się rozhisteryzował na jego widok,że nigdy więcej już się nie pojawił,ale prezenty regularnie znajdowaliśmy pod poduszką, a w Wigilię pod choinką:)
    Pamiętam jak czekaliśmy na pierwszą gwiazdę na niebie.Mama wołała nas do innego pokoju,a gdy my wyglądaliśmy gwiazdki,pod choinką zjawiały się prezenty;))
    Straszną mam chrapkę na te śliczności,które chcesz rozdać...;)Ustawiam się w kolejkę!

    OdpowiedzUsuń
  73. Hi!What a sweet Candy!!!Fantastic!!!I added a link to the sidebar http://pishitejulie.blogspot.com/2009/11/blog-post_27.html
    Thank you so much for the chance to take part!!!

    Greetings from Russia,
    Ukka

    OdpowiedzUsuń
  74. Witam !
    Ja bardzo miło wspominam jedne Święta spędzane u Babci i Dziadka. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a za drzwiami .... nikogo nie było :) Dostaliśmy tylko informację od dorosłych, że Mikołaj bardzo się śpieszył i prezenty zostawił gdzieś w domu... Naszym zadaniem było oczywiście odszukać prezenty, a żeby nie było tak łatwo, każdy był w innym miejscu.
    Mieliśmy z rodzeństwem niezłą frajdę:)

    Ja oczywiście też zapisuję się na Twoje Candy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  75. Jako mała dziewczynka marzyłam o rowerku... . Szanowny Mikołaj spełnił moje życzenie, ale jak bardzo się zastanawiałam, głowiłam... jakim cudem wniósł on ten rower przez okno (mieszkając w bloku nie mieliśmy komina). Pamiętam do dzisiaj jaka to dla mnie była Ooogromna zagadka.

    I ja się ustawiam w kolejce. Pozdrawiam serdecznie :***

    OdpowiedzUsuń
  76. W takiego dziecięcego Mikołaja wierzyłam dość długo. Czar prysł jak w wieku 6 lat w Wigilię przebudziłam się w nocy, otworzyłam oczka no i patrzę a tu moi rodzice po cichutku podkładają mi i mojej siostrze prezenty:) Mimo iż Mikołaj stał się dla mnie miłą tradycją świąteczna z prezentu cieszyłam się jak nigdy:)

    OdpowiedzUsuń
  77. Magiczne spotkania ze Świętym Mikołajem? lalka i klocki na klamce od zewnętrznej strony drzwi wejściowych - dokładnie takie jak w liście rysunku do Mikołaja... wietrzenie pokoju, żeby Mikołaj chciał zostawić prezenty... książeczki z bajkami pod poduszką - do dziś (blisko 20 lat) stoją na półce :) Mikołaj zawsze jednak nieuchwytny i rozpoznawalny jedynie po pozostawionych prezentach :)

    Candy mniamuśne, info zostawiłam w bocznym pasku bloga i tu:
    http://virlomi.multiply.com/photos/album/45/CANDY_do_schrupania

    OdpowiedzUsuń
  78. Jejku jakie cudeńka tu rozdajesz! Piękne rzeczy potrafisz robić! Trafiłam tu przypadkiem, bo zobaczyłam candy ze zdjeciem i zajrzałam z ciekawości ;-) Oczywiście zgłaszam się do udziału. Co prawda nigdy niczego nie wygrałam, ale może się uda kiedyś. A co do Mikołajek to chyba w pamięci najbardziej zapadły mi te kiedy niczego nie dostałam. Mój mąż zwyczajnie zapomniał i nawet nie szukał pod swoją poduszką. Było mu głupio jak mu powiedziałam, a mi niezmiernie przykro. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  79. I jak tu się nie skusić na takie pyszności?:) Ustawiam się i ja w tej
    kolejce, chociaż długa ona, że końca nie widać...:)
    Informację o candy już wcześniej umieściłam u siebie na blogu:)
    Magicznych wspomnień o Mikołaju to może i nie mam, ale
    mam...kosmiczne:) Moją córcię, jeszcze wtedy malutką pannicę
    uszczęśliwiłam bowiem na siłę, zabierając ją na zorganizowane
    Mikołajki. Była duża sala, były pląsy w rytm muzyki....było nawet
    radośnie, do momentu kiedy nie pojawił się wyczekiwany Mikołaj. Otóż
    zamiast Dziadka Mroza oczom wszystkich pojawił się piskająco -
    charczący Kosmita, pobłyskujący w dodatku jakimś światłem...Gadał do
    dzieci jak robot i tak też się poruszał...zgroza! Moja córa to nawet
    słyszeć nie chciała o osobistym odbiorze paczki, była gotowa
    zrezygnować z prezentów, niźli zbliżyć się do owego jegomościa:) Na
    szczęście syn sąsiadów wykazał się większą odwagą i odebrał
    "kosmiczne
    dary" przeznaczone dla bojaźliwej koleżanki:)
    Pozdrawiam serdecznie Ewa:)!

    OdpowiedzUsuń
  80. Przecudne candy ! Cieszę się, że zdążyłam tu dotrzeć na czas. Ustawiam się w kolejce.

    Jeśli chodzi o mikołajki ... No cóż, w moim rodzinnym domu ten zwyczaj niestety nie był znany i praktykowany. Wszystkie prezenty dostawałam od rodziców pod choinkę 24 grudnia oraz w przedszkolu w postaci "państwowych" paczek dla przedszkolaków. Ale za to teraz sama "na "starość" sowicie wynagradzam sobie ten "mikołajowy post" ;-)))

    Serdecznie pozdrawiam
    Konwaliowe Pole

    OdpowiedzUsuń
  81. Chętnie wezmę udział :)
    Notkę zamieściłam :) :) :) :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  82. Uwielbiam vintage i takie wspaniałości, z chęcią spróbuję szczęścia. Pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  83. to ja też się wpisuję, bo to śliczności są.
    info u mnie tu: http://myslipisane.blog.onet.pl/CANDY-NA-GRUDZIEN,2,ID395584246,n

    OdpowiedzUsuń
  84. u mnie w domu jest taka tradycja, że po 'domowej' wigilii idziemy do siostry mojego taty i tam w większym gronie rozmawiamy, świętujemy.Jak byłam mała, to tata w stwierdził że się spóźni bo musi pozmywać, więc ja z mamą i siostrą poszłyśmy i op pewnym czasie przyszedł Mikołaj.Cały dzień podobno uczyłam się wierszyka, ale jak zobaczyłam mikołaja to wszystko zapomniałam,ale mikołaj był wyrozumiały i dostałam wymarzone prezenty.Tata oczywiście przyszedł po wizycie mikołaja i jakimś dziwnym trafem znał wiele szczegółów...

    Jak miło powspominać =)
    Już zostawiam notkę na blogu
    www.maddzik.yapis.net

    OdpowiedzUsuń
  85. ...no i się spóźniłam ... buuuuu!!! :(

    OdpowiedzUsuń