sobota, 8 sierpnia 2009

O tym, co może powstać z nicnierobienia:)



Budzisz się rano z myślą- trzeba znowu wstać! Spojrzeć prosto w oczy szarzyźnie dnia codziennego, ponurego i nie zapowiadającego nic nowego. Ulubiona muzyka płynąca z radia nie wywołuje Twojego entuzjazmu, jak kiedyś.. Pachnąca, aromatyczna kawa smakuje wyjątkowo niedobrze, a śniadanie nie chce przejść przez gardło. Snujesz się z kąta w kąt bez celu. Nie odbierasz telefonów, bo i tak nikt Ważny nie zadzwoni.
...


Jednak za sprawą zupełnie obcych ludzi, nowo poznanych, Nasze dotychczasowe spojrzenie może zmienić się o całe 180 stopni. Oni wnoszą świeżość, której nie mogą dostarczyć starzy znajomi, zmęczeni Naszymi problemami. Wyciągają dłoń w Naszą stronę, jakby po cichu mówili, będzie lepiej. Nie będzie lepiej natychmiast, od zaraz! Ale z każdym kolejnym dniem, zaczynamy na nowo odkrywać smak kawy o poranku. Jeśli jest szaro, to tylko na zewnątrz, bo pogoda się popsuła. U Nas świeci słońce i teraz to ono zagląda z kąta w kąt-My już nie.

Z takiego wcześniejszego nicnierobienia mogą powstać całkiem udane 'tworki' o zapachu suszonej lawendy:) Cóż, ten zapach zostanie ze mną na długi czas, jak i Osoba dzięki której poczułam nie tylko lekki wiatr zmiany



Ale coś jeszcze, bardziej cennego...



To dla Ciebie K.!
Dużo wiary we własne możliwości. Jeśli mocno uwierzysz, tak się stanie...


17 komentarzy:

  1. Rozczuliła mnie książka pojawiająca się w tle wspaniałych lawendowych "tworków". Zdjęcia pachną. Pachną lawendą od początku posta do samego końca :-]





    dziękuję Ci :-]
    Ty wiesz za co :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lavande,
    Ciekawy blog, na który "zabrała" mnie siostra - tajemnicza K. pojawiajaca się we wpisie :)

    oby jak najwięcej takich wpisów i twórczosci :)

    pozdrawiam
    siostra Pegosława :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolka-a chociaż wypróbowałaś jakieś przepisy z tej książki?:)

    Olu-miło mi, że tutaj zerknęłaś...
    Mam nadzieje, że powrócisz tu, choć na chwilkę, kiedy będziesz w Como:)

    Elle-pięknie Dziękuję!

    pozdrawiam lawendowo

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Droga! Oczywiście. Niemniej wszystko potoczyło się odwrotnie. Na początku był przepis, dopiero później była książka. Wszystko zaczęło się od bostońskich ciasteczek (palce lizać). Przepis znalazłam w wirtualnym świecie wraz z informacją, gdzie można go znaleźć. Ciasteczka pyszne. Są z cynamonem (który uwielbiam). Jeśli to chwila na reklamę to z niej korzystam i wszystkim gorąco (jak ciasteczka gorące) polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam
    urocze efekty "nicnierobienia"
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Całe szczęście - nie miewam (...dotychczas... ;p)
    takich stanów "bezcelowości" i defetyzmu.
    Ale za to - owo "nicnierobienie" ;) -
    przytrafia mi się... O taaak!
    Jednak u mnie - z niej powstają
    wyłącznie komplikacje - do "odkręcania"
    w "czasie normalności".
    Dlatego - boję się "nicnierobienia" -
    bo ono budzi "złośliwe trolle" ;).
    No i jeszcze coś - podczas "nicnierobienia" -
    zamykam się na ludzi - i właśnie dlatego -
    najszybciej , jak tylko potrafię -
    na przekór sobie - gnam do ludzi,
    ale absolutnie nie nowych, lecz tych
    sprawdzonych i ...odpornych już
    po latach ;D na moje trwające tylko moment,
    ale jednak! - "takie stany".

    Pozdrowienia!;)
    -Marius

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam takie nicnierobienie :-)

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne efekty nicnierobienia :) Oby takich powiewów wiatru było więcej.....

    Karolcia ma w sobie takie "coś", że "zaraża" ludzi pozytywnym myśleniem.... :)


    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie , świetliście w tekście i fotografiach ..
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  10. ladnie wykonana praca pokazana w ciekawym swietle :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nastrój u ciebie mnie tak urzekł, że przyznaję twojemu blogowi wyróżnienie, do odebrania u mnie.... :)))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Moja, wirtualny świat nie zna "znaczków", które zobrazowałyby wyróżnienie, jakie chciałabym Ci podarować.
    Grunt, że Ty wiesz :-)

    dziękuję - Ty wiesz za co, właścicielko lawendowego serca :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Urokliwie tu i zachwycająco i drobiazgi przepiękne.
    Anuszka lubi książkę Śniadanie u Tiffaniego (filmu jeszcze nie widziała), a wielgachny plakat Audrey wisi nad materacem w Anuszkowym pokoju :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. KOCHAM LAWENDE!!! tak chcialam sie podzielic na wstepie moja lawendowa miloscia...

    piekny post i pieknie napisany! czasami potrzebujemy chwili aby moc nabrac dystansu do starych spraw i prawda jest tez ze nowo poznani ludzie pozwalaja nam odzywskac utracone energie chociazby tylko przez sam optymizm i innosc rozmowy ktora jest wtedy potrzebna.

    law of attraction! potega podswiadomosci! nasz umysl potrafi zdzialac CUDA!

    ogromne buziaki i ogromne dziekuje za "wskoczenie" na chwile na mojego bloga...

    OdpowiedzUsuń
  15. Hi!
    Not so easy to understand the words, but the pictures are lovely!

    Thanks for visiting me over at Sweeter Living. Have a wonderful week!

    OdpowiedzUsuń
  16. Lavande, cudne rzeczy tworzysz ... to co pokazujesz na swoim blogu jest dla mnie inspiracją bez granic. Z tego powodu zapraszam Cię do mnie po wyróżnienie :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń